Dał nam przykład Macron

Drukuj

„Zbyt liberalny jak na opcję, z której się wywodził, nie dość entuzjastycznie nastawiony wobec nowych idei republikanów, nie został zaakceptowany ani przez prawicę, ani przez lewicę, budząc podejrzliwość wszystkich. Taki jest los zarezerwowany we Francji dla szkoły angielskiej czy też angloamerykańskiej”. Nie jest to cytat odnoszący się do Emmanuela Macrona, lecz do Alexisa de Tocquevilla, a spisany został pół wieku temu przez filozofa i intelektualistę, Raymonda Arona. Nie można bowiem zacząć inaczej niż od kilku słów o samych francuskich prądach ideowych.

Macrona raczej ciężko przedstawicielem „szkoły angloamerykańskiej” nazwać, lecz niewątpliwie był to kandydat o programie liberalnym, odważnym i antypopulistycznym. Mieliśmy okazję obserwować zjawisko zaskakujące: były minister finansów i bankier w rok stworzył własny ruch, ogłosił kandydaturę na prezydenta i urząd zdobył, rozbijając trwający od lat 50 duopol socjalistów i republikanów. Co więcej okazuję się, iż dla francuskiej sceny politycznej konsekwencje tego wyboru będą iście rewolucyjne (choć w odniesieniu do Francji może lepiej nie bawić się tym słowem). Ruch En Marche! Według najnowszych sondaży w wyborach parlamentarnych zdobywa wyraźne pierwsze miejsce.

Czy w kraju, w którym w roku 1968 zachwyceni ideami marksizmu studenci podjęli próbę wzniecenia rewolucji komunistycznej i w którym sondażowi liderzy przerzucają się socjalnymi obietnicami można wygrać z programem choćby umiarkowanie wolnorynkowym?

Przyjrzyjmy się postulatom gospodarczym nowego prezydenta Republiki. Macron do wyborów szedł pod hasłem obniżenia deficytu budżetowego poniżej 3% PKB i 60-miliardowych oszczędnościach w wydatkach publicznych, jako celem na ostatni rok kadencji. Podczas gdy określający się jako trockista czarny (czy raczej czerwony) koń wyborów, Jean-Luc Melenchon fantazjuje o 100% podatku dochodowym dla najbogatszych, Macron proponuje obniżenie podatku od osób prawnych z 33 do 25 procent oraz przeniesienie negocjacji nad 35-godzinnym tygodniem pracy na szczebel poszczególnych firm. Gdy Marine Le Pen zgodnie z błąkającym się po Wersalu duchu czasów absolutystycznych proponuje wskrzeszenie XVII-wiecznego merkantylizmu i zamknięcie na świat, nowy prezydent jasno określił się jako kandydat Francji otwartej i zwolennik globalizacji.

W wywiadzie dla „Der Spiegel” Marine Le Pen mówi “I want to destroy the E.U. not Europe! … The E.U. is deeply harmful. It is an antidemocratic monster. I want to prevent it from becoming fatter, from continuing to breathe, from grabbing everything with its paws.” 1 Emmanuel Macron radykalnie eurosceptycznej narracji, forsowanej przez populistów z lewej i prawej strony nie uległ, lecz narzucił swoją. W manifeście En Marche czytamy o Unii jako o „gwarancji pokoju”, a od samego kandydata słyszymy zapowiedzi poparcia dla europejskiej polityki obronnej i dalszej integracji w kluczowych obszarach.

Konkludując, lider En Marche odwrócił się plecami od populizmu i populistycznej narracji. W jej miejsce narzucił narrację własną, mocno proeuropejską, wolnościową i nastawioną na reformy.

Nie jest tajemnicą, że Brexit i wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA dał wiatr w żagle ruchom antyglobalistycznym, protekcjonistycznym i nacjonalistycznym na całym świecie. Z pewnością Pałac Elizejski nie odgrywa w światowej polityce tak wielkiej roli, jak Biały Dom, jednak wiele wskazuje na to, że trend się odwrócił. Co lepsze, wiele wskazuje na to, iż nie wiatr nie dmie w żagle lewicy, a ku liberalnemu centrum. I tak jak populiści wzorowali i porównywali się do Trumpa, tak liberałowie powinni wykorzystać sukces Macrona.

Z pewnością receptą na populizm nie jest jego adaptacja i tworzenie polityki mniejszego zła. Epoka postpolityki zakończyła się definitywnie, a wybory wygrywa ten, kto narzuci narrację. I stworzenie prorynkowej, otwartej na świat i proreformatorskiej narracji jest wyzwaniem dla liberałów na całym starym kontynencie.

1http://www.independent.co.uk/news/world/europe/le-pen-kill-european-union-pay-her-bills-eu-brexit-ukip-bnp-a7684796.html

Czytaj również